Żółta Dwójka

SIEDEMDZIESIĄTA ROCZNICA POWSTANIA ŻÓŁTEJ DWÓJKI

WSPOMNIENIE II DRUŻYNY HARCERZY IMIENIEM GENERAŁA
WŁADYSŁAWA SIKORSKIEGO W RABCE ZDROJU

 

Nikt nie potrafi dzisiaj oddać wiernie podniosłej atmosfery i entuzjazmu drugiej połowy lat czterdziestych ubiegłego wieku. Wolność rozpierała nasze serca, chcieliśmy nieść chętnie pomoc bliźnim i promieniować naszym patriotyzmem. Dnia 5 wrześnie 19454 r. oficjalnie została rozpoczęta działalność organizowana we wcześniejszych miesiącach, II Drużyna Harcerzy imieniem Generała Władysława Sikorskiego przy Prywatnym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym dr Jana Wieczorkowskiego Rabce – Zdroju. Głównym założycielem był dh Mieczysław Jarosławski. Ten wielki etos harcerstwa był wspaniały, żyliśmy wiarą, że już mamy wolną ojczyznę. Z zapałem przychodziliśmy na nasze zbiórki harcerskie, słuchaliśmy pogadanek o wielkich czynach Polaków. o bohaterstwie walczących na wszystkich frontach naszych żołnierzy, o wielkiej tragedii Powstania Warszawskiego i innych naszych powstań, uczyliśmy się historii harcerstwa, alfabetu Morseą, wiązać węzły, zapalać ognisko od jednej zapałki, tropienia śladów, były marsze na orientację, zdobywaliśmy sprawności, śpiewaliśmy piosenki harcerskie i patriotyczne, uczyliśmy się sprawnego maszerowania w szeregach drużyny, musztry itp. Słuchaliśmy z zapartym tchem opowieści o wypadach na Niemców naszych partyzantów, jak zdobywali broń, jak ginęli i ukrywali się przed wrogiem, jak zdobywali pożywienie czy ukrywali się podczas ataków wroga. Wśród nas było wielu druhów należących do A. K. i czynnie uczestniczących w walkach zbrojnych. Dzisiaj ta formuła już jest dla niektórych przeżytkiem, ale ona pozostała w nas, przez całe życie tkwi w naszej świadomości i dzisiaj nasze spotkanie to efekt tak silnych przeżyć tamtych lat. Pomimo tylu lat wracają dawne wspomnienia, tak głęboko przechowywane w naszej pamięci i sercach zachowując świeżość i okropności tej wojny.

Efektem wspomnień tak silnych przeżyć sprzed lat, są nasze spotkania. Teraz po 70 latach, jest poświęcone 70 –tej rocznicy rozpoczęcia działalności „ Żółtej Dwójki”

 

 

 

Swoje wspomnienia tak opisał współzałożyciel naszej Drużyny dh Mieczysław Jarosławski:

„Moja przygoda z harcerstwem zaczęła się w 1935 roku. Polska spowita była żałobą po zgonie Marszałka Józefa Piłsudskiego, a w lipcu odbył się w Spale Międzynarodowy Zlot Harcerstwa pod protektoratem Prezydenta RP Ignacego Mościckiego. W zlocie tym brałem udział jako zuch.

              Na obozie drużyny im. Jana Sobieskiego przy Szkole Powszechnej w Rabce, zlokalizowanym w Muszynie koło Krynicy, w 1938 roku złożyłem przyrzeczenie harcerskie: „…Mam szczerą wolę całym życiem pełnić Służbę Bogu i Polsce…”
              W 1939 roku na obozie w Białce Tatrzańskiej przygotowywaliśmy się do ewentualnej wojny. Byłem zastępowym. Do zastępu mojego należeli m. in. Edek i Józef Kapłonowie, Mietek Klempka, Staszek Skowroński. Przed wojną działała w Rabce również drużyna przy Gimnazjum Jana Wieczorkowskiego do której należał Kuba Hojny.

              Nie mieliśmy szczęścia natrafić w czasie okupacji na konspiracyjną organizacje harcerzy „Szare Szeregi”. Większość z nas służyła w różnych oddziałach AK. Ja byłem żołnierzem 14 Kompanii Zgrupowania „Żelbet” w Krakowie. W dniu piątego stycznia 1945 roku w czasie akcji na kompanie żandarmerii niemieckiej w Rabce został osaczony i ranny przy „bazarach” żołnierz I Bat. I Pułku Strzelców Podhalańskich Kuba Hojny.

              Nie chcąc dostać się w ręce Niemców zastrzelił się, a ja byłem świadkiem tego zdarzenia. Był On dla nas i jest do dziś ideałem harcerza –patrioty.

              Rok 1945 przyniósł tzw. wyzwolenie. Początkowo zaistniała, acz nie w pełni, wolność, mogliśmy się organizować. Reaktywowane zostało harcerstwo. Powołaliśmy do życia II Drużynę im. Władysława Sikorskiego przy Prywatnym Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnym dr Jana Wieczorkowskiego w Rabce. Zostałem drużynowym tej drużyny. W sierpniu 1945 Komenda Chorągwi Krakowskiej zorganizowała kurs drużynowych, w którym uczestniczyłem.

              We wrześniu 1945 wyruszyliśmy na pierwszy powojenny obóz na Halę Kondratową w Tatrach. Dopiero obóz bowiem dawał nam pełny smak harcerstwa.

              Na przełomie grudnia i stycznia 1946 wraz z Mietkiem Klempką zdobyliśmy szlify podharcmistrza na kursie Komendy Chorągwi Krakowskiej, zorganizowanym w Zakopanem.

              Prawdziwego uroku harcerskiego życia zasmakowaliśmy w obozie w Sewerynówce koło Szczawnicy w lipcu 1946 roku. Prowadziłem go. Był z nami, tak zresztą jak na wszystkich powojennych obozach, niezapomniany ksiądz kapelan Józef Hojoł.

              Przysłuchiwał się naszym gawędom przy ognisku, prowokował dyskusje, mówił jak kochać Boga i Polskę. Na obozie tym odwiedzali nas partyzanci „Ognia”, ale dzięki obecności Ks. Hojoła odnosili się do nas przyjaźnie.

              Po raz pierwszy odbierałem jako podharcmistrz od druhów harcerskie przyrzeczenie: „Mam szczerą wolę całym życiem… być posłusznym prawu harcerskiemu”. W tym czasie Edek Kapłon był na kursie drużynowych w Dolinie Błędowskiej.

              Po zimowisku w Makowie Podhalańskim, którego Komendantem był Staszek Mlekodaj odbyły się Mistrzostwa Harcerskich Klubów Narciarskich w Szczyrku. Mistrzostwa te były dla nas tragiczne. W czasie zjazdu wywrócił się Witek Bala i doznał urazu kręgosłupa, jak okazało się na podłożu gruźlicy. Z porażonymi kończynami leżał w łóżeczku gipsowym i zmarł po roku.

              Latem 1947 obozom harcerskim nadano formę zgrupowań drużyn. Z hufcem nowotarskim obozowaliśmy w Śmiechowie koło Bystrzycy Kłodzkiej, a komendantem był Edek Kapłon.

              Wreszcie pojechaliśmy na ostatni nasz obóz nad jezioro Lubowidzkie koło Lęborka. Byliśmy w zgrupowaniu hufca zakopiańskiego. Obozując nad przepięknym jeziorem nie przeczuwaliśmy jak ciężkie nadchodzą czasy.

              Był to bowiem rok 1948, rok jednoczenia tzw. organizacji młodzieżowych i likwidacji naszej drużyny. Nie chcieliśmy się bowiem przekwalifikować na „czerwone harcerstwo”.

W latach 1948 – 1950 postępowała staliinizacja kraju spowodowała między innymi utratę w 1949 samodzielności organizacyjnej przez ZHP a praktycznie zakończenie jej działalności. Organizacyjną działalność związaną z ideologicznym wychowaniem młodzieży, szczególnie w szkołach podstawowych , przejęła organizacja pod nazwą „ harcerska „ funkcjonująca w ramach działalności powstałego w jesieni 1948 r Związku Młodzieży Polskiej {ZMP ] Przybudówka ta nie miała nic wspólnego z działalnością związkową ZHP.

W grudniu 1956r ZHP został reaktywowany w naszym kształcie nawiązując tylko częściowo do niektórych tradycji i dorobku poprzednich okresów.         W drodze powrotnej z obozu zwiedziliśmy zniszczony Gdańsk, Gdynię, Hel, a pierwszego sierpnia byliśmy w Warszawie. Zwartym szykiem maszerowaliśmy ulicami śpiewając „Pałacyk Michla” i inne pieśni powstańcze. Była to rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, którego tradycje były w ówczesnym harcerstwie kultywowane.

              Ludzie gromadzili się na chodnikach, bili nam brawo, a w kilku wypadkach ofiarowywali nam nie małe sumy pieniężne na rozwój.

              A później nastały ciemne lata stalinizmu, umacniania władzy ludowej, szykan i represji. Rozeszliśmy się po Polsce do nauki, pracy zawodowej, osobistego życia rodzinnego.

              Głęboko w sercu pieściliśmy harcerskie ideały. Ks. Hojoł został aresztowany. Niektórzy z nas tułali się po bezpiekowskich więzieniach, niektórzy uciekli za granicę. Nie chwaliliśmy się przynależnością do harcerstwa w latach 1945-1948.”

Relacja dh Andrzeja Skowrońskiego i dh Leszka Szczęsnego:

              „W kwietniu wzgl. na początku maja 1948 roku dh St. Mlekodaj powierzył p.o. drużynowego druhowi Andrzejowi Skowrońskiemu, pozostając nadal formalnym drużynowym. Powyższa decyzja wynikała z faktu, że dh St. Mlekodaj przygotowywał się do matury, a następnie do egzaminu na studia medyczne.

              W okresie wakacji w 1948 r. Drużyna uczestniczyła w letnim obozie w Lęborku. 29 kwietnia 1949 r. jako Drużyna, w ramach obchodów „Święta Lasu”, wzięliśmy udział w sadzeniu drzew na terenach leśnych w rejonie Rokicin, należących do administracji lasów państwowych. W dniu 1 maja 1949 r. na prośbę Dyrektora Liceum i Gimnazjum dr Jana Wieczorkowskiego, uczestniczyliśmy jako Drużyna w obchodach tego święta.

              Około połowy maja 1949 r. nastąpiła brutalna ingerencja PUBP w Nowym Targu w działalność naszej Drużyny. W gmachu Liceum i Gimnazjum, w godzinach lekcyjnych, pojawiła się kilkuosobowa grupa funkcjonariuszy PUBP, podając nam do wiadomości, że działalność naszej drużyny jest zakończona.

   

Następnie kazano nam otworzyć pomieszczenie harcówki, w którym był magazynowany sprzęt obozowy (m. in. namioty, kotły do gotowania, saperki), sprzęt szkoleniowy (m. in. kompasy, mapy, podręczniki z zakresu terenoznawstwa, instrukcje) oraz znajdowała się biblioteczka harcerska, zawierająca ok. 30 pozycji książkowych i broszur, m. in. Takie tytuły jak „Harcerz w polu”, „Harcerstwo jako wielka gra”, „Jak prowadzić drużynę”, „Jak prowadzić zastęp”, „Kamienie na szaniec”, „Mały podręcznik obozowania”, „Zwyczaje i obrzędy harcerskie”.

              Ponadto w harcówce była przechowywana cała dokumentacja (akta) dot. działalności Drużyny w latach od 1945 r. do połowy maja 1949 r. w tym księgi ewidencji członków Drużyny w ww. okresie oraz inwentarza, w której były wpisane wszystkie składniki majątkowe (z wyjątkiem biblioteczki).

              Po otwarciu pomieszczenie harcówki funkcjonariusze UB, natychmiast bez udzielenia nam jakiejkolwiek informacji, przystąpili do wynoszenia sprzętu, który załadowali na samochód. Drobny sprzęt, biblioteczkę oraz całą dokumentację zapakowali do przyniesionych worków.

              Na zabrany –zrabowany sprzęt, biblioteczkę i dokumentacje ubecy nie dali nam żadnego potwierdzenia odbioru. Opuszczając budynek szkolny funkcjonariusze jeszcze raz nam przypomnieli, że działalność Drużyny jest definitywnie zakończona, przestrzegając, że organizatorzy ewentualnych spotkań członków byłej Drużyny pod jakimkolwiek pozorem zostaną ukarani.

Brutalna ingerencja ubeków, oficjalnie kończąca naszą harcerską działalność, ale pozostawiła w naszej pamięci niezatarty ślad przemocy i terroru typowy dla tamtych lat.”

Dh Jarosławski kontynuuje:
              „W 1957 roku powiało namiastką wolności. Na krótko reaktywowano harcerstwo. W Rabce drużynę zorganizował Adam Jurczakiewicz i nowe pokolenie młodzieży wprowadzał w harcerską przygodę. Kapelanem był wówczas ksiądz Mieczysław Maliński.

              W 1957 roku młodzież rabczańskiej drużyny była w obozie w Zubrzycy. Komendantem był Adam Jurczakiewicz. W1958 roku poproszono mnie, bym poprowadził obóz harcerski nad jeziorem w Tardzie koło Ostródy, był to pierwszy obóz koedukacyjny.

              Ale i ta namiastka wolności nie trwała długo. Harcerstwo przekształciło się w „socjalistyczne”. Trzeba było nie lada sprytu i poświęcenia by w warunkach tego „socjalistycznego harcerstwa” przekazywać młodzieży harcerskie ideały. Zadanie to potrafił wykonać Jasiek Mlekodaj, prowadząc drużyny dzieci niepełnosprawnych z sanatoriów rabczańskich. Ale w zasadzie wszyscy zachowali harcerskie ideały głęboko w sercu. Nie chwaliliśmy się z przeżytych lat 1945-1948. Nie znaczy to, że o harcerskich ideałach zapomnieliśmy. „Mam szczerą wolą całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce…”. Służyliśmy w miarę naszych możliwości : „… można nic nie mówić, a służyć”, mawiał ksiądz Maliński.

              W różnych miejscach byliśmy i różnie toczyły się nasze losy, ale w pracy zawodowej, w życiu rodzinnym staraliśmy się realizować harcerskie ideały. Niekiedy różnie rozumieliśmy intencje służby Polsce, ale każdy z nas na swój sposób starał się być jej wierny i dla niej żyć.

              Aż przyszedł rok 1981. W Warszawie umierał Kardynał Wyszyński, był rok po Gdańskim Sierpniu, były lata „Solidarności”. Zwołaliśmy się więc ponownie 23 maja. Przyjechało z całej Polski ponad 30 druhów. Na Maciejowej jak dawniej zapłonęło ognisko, popłynęły słowa gawędy. Wspominaliśmy minione lata, mówiliśmy o naszych losach. Nie ważne by mieć, trzeba być. Mszę Św. w przepięknym gorczańskim krajobrazie celebrował jeden z nas –ksiądz Bronek Kościelniak, który niestety niedługo po zlocie zmarł na zawał serca.

              Nie było już wśród nas Witka Bali, Mietka Klempki, Adama Serfina, Andrzeja Łazarskiego –odeszli na wieczną wartę.

              Na Maciejowej nie było też wśród nas księdza Józefa Hojoła, obowiązki nie pozwoliły, ale po zlocie wybraliśmy się do Niego do Giebułtowa złożyć mu hołd, podziękować za wszczepione nam ideały, powiedzieć , że zostaliśmy wierni Bogu i Polsce. Przyjął nas nadzwyczaj serdecznie. Mam przed sobą zdjęcia z tej wizyty. Wyprostowana, prężna sylwetka księdza przeczy nieludzkiemu śledztwu na bezpiece w Nowym Targu i przeżytych w więzieniu we Wronkach. A jednak…

  

 

Po raz drugi spotkaliśmy się na Bani nad Rabką w dniu 21.09.1992. Tym razem nie tylko harcerze z lat 1945-48, ale podopieczni Adama Jurczakiewicza z lat 1957-58. Byli z nami kapelani ks. Józef Hojoł i ks. Mieczysław Maliński, którzy koncelebrowali Mszę Św. Znowu kilku ubyło z naszego grona, między innymi Józik Andrasz.

              Zapłonęło ognisko, popłynęły słowa gawędy. Tym razem już w wolnej Polsce. W dniach 7/8 września 1995 znowu grupa starszych panów, byłych harcerzy zebrała się na Maciejowej. Nie przybył Józik Kapłon, który odszedł na wieczną wartę. Kilka miesięcy po zlocie zmarł nagle Tysiek Słupczyński.

              Po uroczystym apelu znów zapłonęło ognisko i popłynęły słowa gawędy:… Przyrzekałeś pół wieku temu przy obozowym ognisku, zamyślony „na twojej piersi zabłysnął harcerski krzyż…”. A teraz jesteś już u schyłku życia. Czas na refleksję. Ile udało się harcerskich ideałów zrealizować. Harcerski staż trwał trzy lata , wtedy nosiłeś mundur, witałeś się z druhami słowem „czuwaj”. A potem przyszło trudne, a może i brutalne życie. Jest to fenomen, że tylko trzy lata, prawda, że w okresie kształtowania charakteru, byłeś w harcerskiej drużynie, a zapamiętałeś ten okres przez 50 lat.

              I po 50-ciu latach jesteś znów na zew. W 85 lat od założenia harcerstwa w Polsce, w 60 lat od zlotu w Spale, 50 lat od założenia II Drużyny Harcerzy w Rabce. Jak głęboko zapadły w sercach te trzy lata, że dziś po latach pięćdziesięciu, chcesz przyjść, wspominać i chcesz rozliczyć te pół wieku przez pryzmat tego, co wówczas wszczepiono nam w serca…

              …Nie cały naród mógł konspirować, każdy miał indywidualne warunki jak służyć Polsce. Przyszły inne metody i inne sposoby jak wyrwać z serca Boga i Polskę. Czas zakłamania i obłudy – i musiało się politykować by przeczekać, by zachować to co najświętsze.

              Zebraliśmy się chyba po raz ostatni: „już do odwrotu głos trąbki wzywa, alarmuje ze wszech stron”.

              „Na polanie dogasa ognisko”, dogasa i nasze życie. Rozpamiętujemy te 50 minionych lat i pytamy siebie: czy wypełniliśmy harcerskie przyrzeczenie? Co zrobiłeś? Czy tylko karierę? Jaki był twój stosunek do podwładnych, przełożonych? Czy nie wykorzystywałeś stanowiska do swych egoistycznych celów? Czy nie wyrządziłeś bliźniemu krzywdy? Przyrzekałeś nieść chętnie pomoc bliźniemu. Życie za nami. Czy ludziom z tobą było dobrze? Czy można było polegać na twym słowie jak na Zawiszy? Czy mogłeś coś zrobić dla ochrony środowiska –„harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać”.

              To kilka pytań, które z perspektywy 50 lat sobie stawiamy. Innymi słowy –czy byłeś człowiekiem sumienia? „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia” mówił Jan Paweł II w Skoczowie.

              W czasach okupacji niemieckiej było wszystko jasne. Tam oni, tu my. Musiałeś strzelać, żeby ciebie nie zastrzelono. Ale potem przyszły lata zniewolenia i w zasadzie nie musiałeś już umierać za Polskę, ale były to lata jeszcze gorsze, lata zakłamania, lata podwójnego oblicza. W pracy inaczej niż w domu inaczej. Czy zawierane kompromisy nie były zbyt dużym kosztem? Bo żeby być na powierzchni musiałeś zawierać kompromisy. Odpowiedz sobie sam szczerze.

              Życie za nami. Może już nie rozumiesz młodego pokolenia, może już nie masz sił zaczynać wszystko od nowa. Z młodym pokoleniem coraz trudniej znaleźć wspólny język. 

              Dlatego już tylko wspominasz, rozważasz i przywołujesz wiersz Jalu Kurka:

                                                                 Jeśli zapytasz ile zostało

                                                                 Z młodości dumnej

                                                                 Z wiatrów i burz

                                                                 To ci odpowiem, że bardzo mało

                                                                 Tyle i już.

 

                                                                 Może to dużo, może to mało

                                                                 A może wcale nic

                                                                 Trzeba wybierać

                                                                 Dusza i ciało

                                                                 Bo po to serce bije by żyć…

             

              Przepiękna jesienna pogoda, wyiskrzone gwiazdami niebo było dopełnieniem tej uroczystości. Myśleliśmy wówczas, że zebraliśmy się po raz ostatni. Ale śmierć 19 lipca 1996 roku naszego drogiego kapelana Hojoła zobligowała nas do zorganizowania jeszcze jednego zlotu.

              Chcemy oddać hołd tej nietuzinkowej postaci. Zlot odbył się we Frydrychowicach koło Wadowic (gdzie jest jego grób) i w Rabce.

              Nie sposób nie wymienić tu ogromnej pracy, której podjął się Jurek Janowiec. Zebrał on zdjęcia fotograficzne z życia naszej drużyny od lat przedwojennych, poprzez lata 1945-48 i naszych dotychczasowych zlotów i wydał 4 wspaniałe albumy, a planuje wydać dalsze. Dzięki jego mrówczej pracy możemy śledzić nasze dzieje i ocalić od zapomnienia to wszystko co nam drogie.

              Na zakończenie pragnę poświęcić słów parę więzom łączącym naszą drużynę ze Związkiem Podhalan w Rabce. Już przed wojną z okazji wizyty w Polsce regenta Węgier M. Horthy’ego grupa młodzieży z naszej drużyny występowała przed dostojnym gościem w regionalnym repertuarze.

              Po wojnie w pracy codziennej, a zwłaszcza na obozach harcerskich propagowaliśmy podhalański folklor. Wielu z nas pracowało aktywnie w Związku Podhalan w Rabce, prezesował mu Józek Kapłon i Władek Mlekodaj. Józek Kapłon w wyborach w 1993 roku z ramienia Zw. Podhalan kandydował na posła, niestety nie został wybrany.

              Idąc często na zakopiański cmentarz na grób rodziców i żony (też harcerki), mijam piękny grobowiec Olgi Małkowskiej i symboliczny grób jej męża Andrzeja, twórców polskiego harcerstwa. Olgę Małkowską leczyłem w ostatnim okresie jej życia. Zawsze skromna, zawsze uśmiechnięta, nie poddawała się chorobie. Zmarła 15 stycznia 1979 r. Przechodząc koło jej grobu przypominają mi się słowa „non omnis moriar” i słowa harcerskiego przyrzeczenia: „mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Polsce, nieść chętnie pomoc bliźniemu i być posłusznym prawu harcerskiemu”

Jak wyżej wspomniano likwidacja harcerskiej drużyny „ Żółtej Dwójki „ nie kończyła pracy harcerskiej naszych druhów, jej idee patriotyczne promieniowały na całą rabczańską młodzież. Drużyny harcerskie prowadzili jeszcze dh Jerzy Wójciak w Zespole Szpitala Pstrowskiego jak również dh J. Mlekodaj w Lotosie oraz przez krótki czas dh S. Kościelniak, prowadził szczep – zespół drużyn lotniczych we Wrocławiu. Właśnie po Zlocie ZHP w Łodzi w 1956 r spotkałem się z legendarnym dh Aleksandrem Kamińskim – autorem m, innymi „Kamieni na szaniec” i współorganizatorem odrodzonego ZHP. Wraz z innymi harcerzami wprost błagaliśmy go, aby podjął się ponownie być Komendantem ZHP w Polsce. Mimo początkowego sprzeciwu tłumacząc że będzie tylko chorągiewką, nie będzie miał nic do powiedzenia niechętnie ale objął to stanowisko. Tak właśnie się stało, wnet zrezygnował z tego stanowiska, nie miał wpływu na ożywienie pracy ZHP według tradycyjnych zasad i znowu powróciła degradacja ZHP.

Żółta Dwójka miała tak głęboko zaszczepione idee patriotyzmu i koleżeńskich więzów, że po odejściu 2004 r. naszego ukochanego drużynowego Mieczysława Jarosławskiego dalej kontynuowaliśmy corocznie wrześniowe nasze spotkania.

Dh Jerzy Janowiec poświęcił wiele swojej pracy i starań nad organizacją i kontynuacją spotkań, kosztem swoich nakładów finansowych, wydawał albumy ze zdjęciami ze wszystkich kolejnych spotkań, troszczył się o publikacje prasowe a że jest architektem robił piękne wydania opisowe i graficzne naszych spotkań. Bardzo aktywnie do pracy włączył się dh Józef Szewczyk z którym współpracowaliśmy nad opracowaniem tablicy pamiątkowej i góralskiego obramowania odznak harcerskich, pisał pisma do centralnych władz ZHP, Chorągwi Krakowskiej o odznaczenie i uhonorowanie naszego drużynowego a 2014 r społecznie jako prawnik reprezentował w Sztrasburgu rodziny, których krewni polegli w Katyniu.

Życzeniem jeszcze żyjącego naszego drużynowego było, aby spotkania harcerskie miały charakter harcerski z ogniskiem, gawendą, śpiewaniem, odwiedzaniem grobów i modlitwą za tych, którzy już odeszli na wieczną wartę, aby złożyć kwiaty pod tablicą naszego kapelana ks. Józefa Hojoła. Za jego przykładem dalsze nasze spotkania realizowaliśmy według tego wzoru.

Organizacją spotkań podjęli się się dh Jerzy Janowiec i z moją pomocą. Odbywały się one w pierwszą bądź drugą sobotę września w Rabce – Zdroju, początkowo na stokach Lubonia Wielkiego – dh J . Klimiński gotował w w kociołku strawę dla wszystkich – gulasz, były spotkania przy potoku Pociesznej Wody, na Bani, ale na starość skorzystaliśmy z gościny w Cichym Kąciku u życzliwej nam p. Kasi Sarki – zawsze było ognisko, śpiewy – radosne spotkanie, flaga na maszcie sprytnie rozwieszana na drzewie i wciągana linkami przez Bolka, były wspomnienia, rozmowy i śpiewaliśmy nasze harcerskie góralskie i patriotyczne piosenki. Na ogniska przychodziły również harcerki, rodziny i sympatycy.

Na nasze harcerskie spotkania zawsze przygotowane były różne pamiątki, medale, kapelusze góralskie, ciupagi z lilijką i krzyżem harcerskim, plakietki, albumy ze zdjęciami, laski leśne rzeźbione przez dh dh J. Wójciaka i J. Dylewskiego, na nasze zamówienie wykonano odlewy krzyża harcerskiego, a dh J. Janowiec przekazywał nam pamiątkowe zeszyty z fotosami i wspomnieniami z naszych spotkań.

W sumie na 380 stronach opublikowano 95 różnych opracowań, wspomnień, życiorysów i wypowiedzi naszych druhów.

Przez ponad 30 lat na polanach, w górach i w kościołach msze świętą zawsze odprawiał ks. Kanonik J. Kapcia, Dziękujemy!

Wszyscy mamy już ponad 80 lat, już ciężko nam chodzić po górach, jest nas na spotkaniach już coraz mniej. Pozostawiliśmy po sobie kilka wspomnień, tablicę upamiętniającą naszego kapelana ks. Józefa Hojoła w kościele parafialnym przy ul. Orkana, drugą w kościele parafialnym przy ul. Parkowej, posadzone zostały drzewa obok starego kościoła jak również na placu kościoła przy ul Parkowej. Dh Janowiec projektował Krzyż Katyński na starym cmentarzu, przywieziona przez niego ziemia z katyńska z Miednoje jest tam złożona w pojemniku.

Za przyzwoleniem dyrektora Liceum Ogólnokształcącego im. Eugeniusza Romera w Rabce – Zdroju , P. Marka Świdra w gmachu szkoły zamontowano tablicę pamiątkową II Drużyny Harcerzy im. Generała Władysława Sikorskiego.

Już wszyscy mamy ponad 80 lat, nasi druhowie rozproszeni są po wielu krajach i całej Polsce, Miszkamy w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gliwicach, Rabce , tak ciężko się wybrać na nasze spotkania, zawsze niemal wszyscy zbieraliśmy się na zew harcerski, teraz o własnych siłach ciężko będzie nam się spotykać. Na nasze spotkanie zawsze przyjeżdżała z Wadowic rodzina naszego kapelana i współzałożyciela drużyny ks. J. Hojoła za ten zaszczyt dziękujemy im z całego serca.

Kochani druhowie ! byliście wierni do końca, dziękujemy wam wszystkim za wielkie serce, ofiarność, aktywność, jesteśmy już z dh Jurkiem Janowcem niedołężni, być może jest to już nasze ostatnie spotkanie.    

To już naprawdę czas do odwrotu – kończymy z organizację naszych spotkań, może po nas jeszcze ktoś będzie je kontynuował.

Dziękuję za waszą wierność trwającą do końca !

DRUHOWIE KOCHANI CZUWAJ !!!  

Niniejsze opracowanie jest kompilacją tekstów dh M. Jarosławskiego, J. Janowca, A. Skowrońskiego, L, Szczęsnego i wspomnień naszych druhów.


Opr. dh S. Kościelniak

Font Resize
Contrast